Co za zakończenie, tego nie spodziewał się absolutnie nikt! Kiedy wydawało się, że emocjonujące starcie zakończy się sprawiedliwym podziałem punktów, gospodynie zadały ostateczny, morderczy cios. Piłkarki Resovii po raz kolejny udowodniły, że grają do ostatniego gwizdka sędziego.
W piątek, 27 marca, w ramach zaciętej rywalizacji w 15. kolejce ligowej, stadion przy ulicy Wyspiańskiego w Rzeszowie stał się areną niezwykle emocjonującego widowiska. Będąca na fali wznoszącej Resovia podejmowała przed własną publicznością zespół Unii Lublin. Choć w ligowej tabeli obie drużyny plasują się blisko siebie, to rzeczywista różnica w dotychczasowym dorobku punktowym wcale nie była minimalna, co stawiało gospodynie w roli faworytek do kolejnego zwycięstwa.
Szybki cios rzeszowianek i kontrola do przerwy
Miejscowe piłkarki od samego początku chciały narzucić przyjezdnym swoje warunki gry. Ten plan udało się zrealizować niemal perfekcyjnie w początkowej fazie spotkania. Gospodynie bardzo szybko przejęły inicjatywę, co zaowocowało bramką już w 18. minucie. Na listę strzelczyń wpisała się niezawodna Gabriela Krawczyk, dając swojemu zespołowi niezwykle ważne prowadzenie.
Przyjezdne z Lublina starały się odpowiedzieć jeszcze przed przerwą, jednak dobrze dysponowana tego dnia formacja defensywna Resovii nie pozwalała na zbyt wiele. Pierwsza połowa zakończyła się skromnym, ale zasłużonym prowadzeniem rzeszowianek 1:0.
Ambitna pogoń Unii i dramaturgia w końcówce
Po zmianie stron obraz gry uległ pewnej zmianie. Piłkarki Unii Lublin wyszły na drugą część spotkania wyraźnie zmotywowane, zdeterminowane, by odrobić jednobramkową stratę. Ich starania przyniosły oczekiwany skutek w 56. minucie meczu. Wówczas to do siatki gospodyń drogę znalazła Julia Szczepanik, zdobywając upragnionego gola wyrównującego.
Od tego momentu spotkanie nabrało rumieńców, a na murawie trwała zacięta walka o każdy metr boiska. Czas nieubłaganie uciekał, a wynik 1:1 wciąż widniał na tablicy świetlnej. Kiedy większość obserwatorów zgromadzonych na obiekcie przy ul. Wyspiańskiego powoli godziła się z faktem, że drużyny podzielą się punktami, nastąpił niesamowity zwrot akcji.
W doliczonym czasie gry, dokładnie w 90+1. minucie, gospodynie przeprowadziły decydującą akcję. W ogromnym zamieszaniu najwięcej zimnej krwi zachowała Milena Michałek, która precyzyjnym uderzeniem umieściła piłkę w bramce Unii, wprawiając rzeszowskie trybuny w absolutną ekstazę. Ten „złoty gol” rzutem na taśmę zagwarantował Resovii bezcenny komplet punktów.