Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Mordercza końcówka u stóp Beskidów! Dwa ciosy w doliczonym czasie i wielki triumf Śląska w Ustroniu!

Mordercza końcówka u stóp Beskidów! Dwa ciosy w doliczonym czasie i wielki triumf Śląska w Ustroniu!

 To było spotkanie, o którym w Bielsku-Białej będą chcieli jak najszybciej zapomnieć, a we Wrocławiu będą wspominać z wypiekami na twarzy! W meczu 16. kolejki ORLEN Ekstraligi, Śląsk Wrocław wyrwał zwycięstwo 3:1 na wyjeździe rewelacji sezonu, Rekordowi Bielsko-Biała. Dwa zabójcze ciosy w doliczonym czasie gry zadecydowały o tym, że komplet punktów pojechał na Dolny Śląsk!


Odważne roszady i szybki cios z rzutu karnego

Spotkanie rozgrywane 29 marca 2026 roku w Ustroniu miało ogromny ciężar gatunkowy. Obie drużyny dzielił w tabeli zaledwie jeden punkt, a zespół gospodyń rozgrywa bezsprzecznie najlepszy sezon w swojej historii. Śląsk natomiast przyjechał podbudowany ubiegłotygodniowym przełamaniem i chciał udowodnić, że powrócił na zwycięską ścieżkę.

Trener wrocławianek, Przemysław Piekielny, zaskoczył roszadami w wyjściowej jedenastce. Miejsce w składzie kosztem Dominiki Szkwarek i Martyny Buś zajęły wracająca po pauzie kartkowej Ewelina Piórkowska oraz Paulina Piksa.

Początek rywalizacji zwiastował wyrównane zawody, z lekką inicjatywą przyjezdnych, które dłużej utrzymywały się przy piłce w okolicach pola karnego rywalek. To jednak Rekord jako pierwszy stworzył realne zagrożenie, dwukrotnie niecelnie uderzając na bramkę strzeżoną przez Hannę Wieczerzak.

Kluczowy dla losów pierwszej połowy moment nadszedł w 18. minucie. Oliwia Zgoda z impetem wpadła w pole karne Śląska i została nieprzepisowo zatrzymana przez Paulinę Piksę. Prowadząca zawody arbiter nie miała wątpliwości i wskazała na „wapno”. Do piłki podeszła Dominika Dereń, która pewnym strzałem zmyliła wrocławską bramkarkę i dała gospodyniom prowadzenie.

Atomowe uderzenie i natychmiastowa odpowiedź Śląska

Radość zespołu trenera Mateusza Żebrowskiego nie trwała długo. W 28. minucie Śląsk przeprowadził kapitalną akcję ofensywną. Katarzyna Białoszewska popędziła prawym skrzydłem i posłała płaskie dośrodkowanie w pole karne. Piłkę sprytnie przepuściła Natalia Sitarz, a ta trafiła pod nogi Patrycji Ziemby. Napastniczka WKS-u popisała się atomowym uderzeniem pod poprzeczkę, nie dając szans bramkarce, Kindze Ptaszek. Remis 1:1 utrzymał się do przerwy, choć Rekord mocno naciskał w końcówce, wymuszając na Wieczerzak najwyższy wysiłek m.in. przy groźnym strzale Alicji Bednarek.

Brak sił gospodyń i niewykorzystana piłka meczowa

Druga odsłona spotkania toczyła się pod dyktando coraz pewniej grającego Śląska. Bielszczanki, odczuwające trudy ostatnich spotkań, wyraźnie opadły z sił, co skrzętnie wykorzystywały wrocławianki, przejmując inicjatywę i dominując w posiadaniu piłki. Goście nie pozwalali na wiele, skutecznie dusząc w zarodku próby kontrataków ze strony gospodyń.

Momentem przełomowym dla miejscowych mogła okazać się 84. minuta, kiedy to Katarzyna Jaszek znalazła się w dogodnej sytuacji po strzale z bliskiej odległości. Uderzenie to jednak wybiła z samej linii bramkowej obrończyni Śląska, Daria Sokołowska, ratując swój zespół przed stratą gola. Stare piłkarskie porzekadło o niewykorzystanych sytuacjach miało się wkrótce boleśnie sprawdzić.

Doliczony czas gry pod znakiem wrocławskiej furii!

Zemsta wrocławianek nadeszła w samej końcówce, fundując kibicom prawdziwy horror. W 90. minucie po długiej, zespołowej akcji, rezerwowa Katarzyna Musiałowska idealnie zamknęła dośrodkowanie z lewej strony na dalszym słupku, wbijając piłkę do bramki i wyprowadzając Śląsk na prowadzenie.

Kiedy zszokowane gospodynie próbowały odpowiedzieć, przyjezdne dobiły je w doliczonym czasie gry (90+2′). Karolina Gec popisała się perfekcyjnym uderzeniem z rzutu wolnego (z ok. 18 metrów), posyłając piłkę do siatki od poprzeczki i ustalając wynik spotkania na 3:1!

Dla Śląska to drugie zwycięstwo z rzędu, które znacząco poprawia ich pozycję w ligowej tabeli. Rekord musi natomiast szybko przełknąć gorycz porażki i zregenerować siły przed kolejnymi wyzwaniami w ORLEN Ekstralidze.


Wnioski TylkoKobiecyFutbol.pl:

  • „Zwycięskiego składu się nie zmienia”? Przemysław Piekielny obalił ten mit: Trener Śląska podjął ryzyko roszad personalnych, a wprowadzone na boisko Ewelina Piórkowska i Paulina Piksa dodały nowej energii w środku pola.
  • Kluczowa rola zmienniczek: Katarzyna Musiałowska, wchodząc z ławki rezerwowych, nie tylko zdobyła decydującego gola w 90. minucie, ale także wprowadziła dużo ożywienia w ataku wrocławianek, siejąc popłoch w zmęczonej defensywie Rekordu.
  • Zmęczenie dało o sobie znać w ekipie Rekordu: Bielszczanki, odczuwające trudy niedawnych spotkań z GKS-em Katowice, ewidentnie opadły z sił w drugiej odsłonie. Brakowało im świeżości i dynamiki z pierwszej połowy, co bezlitośnie wykorzystał Śląsk, dyktując warunki gry do końcowego gwizdka.

MVP meczu według TylkoKobiecyFutbol.pl:

🏆 Karolina Gec (Śląsk Wrocław) Rozgrywająca świetne zawody, napędzała większość akcji ofensywnych swojej drużyny w kluczowych momentach. Jej perfekcyjnie wykonany rzut wolny w doliczonym czasie gry przypieczętował triumf wrocławianek i był absolutną ozdobą tego spotkania!

Merry Piotrowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!