Piłkarki Polonii Środa po niezwykle dramatycznym boju dopisały do swojego konta cenne trzy punkty! Starcie z nieobliczalnymi rezerwami Czarnych Sosnowiec trzymało w napięciu do ostatnich sekund i obfitowało w gigantyczne emocje. Zobaczyliśmy błyskawicznego gola, wykluczenie z boiska oraz obronioną „jedenastkę” w samej końcówce. Jak przebiegało to szalone spotkanie?
W sobotę, 28 marca w ramach 15. kolejki Orlen Pierwszej Ligi, na murawę wybiegły jedenastki Polonii Środa oraz Czarnych II Sosnowiec. Przed spotkaniem wiadome było, że gospodynie czeka niezwykle wymagająca przeprawa. Zespół rezerw z Sosnowca to drużyna wysoce nieobliczalna, której siła rażenia jest mocno uzależniona od wsparcia zawodniczek z pierwszego składu. Warto przypomnieć, że w tej rundzie przyjezdne potrafiły już rozbić liderującą Legię Warszawa aż 4:0, choć notowały również dotkliwe porażki.
Błyskawiczne otwarcie i bramkarskie pojedynki
Mecz rozpoczął się od huraganowych ataków ekipy z Sosnowca, która za wszelką cenę chciała szybko narzucić swoje warunki gry i otworzyć wynik. Gospodynie jednak nie uległy presji, zachowały chłodną głowę i błyskawicznie skarciły rywalki. Już w 5. minucie spotkania, po ogromnym zamieszaniu w polu karnym będącym następstwem rzutu rożnego, Martyna Kujawa z bliskiej odległości wepchnęła piłkę do siatki, wyprowadzając Polonię na prowadzenie.
Zdobyta bramka dodała miejscowym wiatru w żagle. Zespół podkręcił tempo i szukał kolejnych trafień. Bardzo bliska szczęścia była Daria Nowak, jednak w kluczowym momencie przegrała bezpośredni pojedynek z bramkarką Czarnych, Faustyną Korzekwą. Po upływie pół godziny gry, inicjatywę ponownie zaczęły przejmować przyjezdne. Defensywę Polonii bezustannie nękała niezwykle aktywna Roksana Kozłowska, jednak między słupkami gospodyń bezbłędnie spisywała się Emilia Krajewska, dzięki której do przerwy utrzymało się skromne prowadzenie zespołu ze Środy.
Czerwona kartka, zmarnowany karny i obrona twierdzy
Po zmianie stron obraz gry nie uległ drastycznej zmianie – rywalki rzuciły się do odrabiania strat, a Emilia Krajewska wciąż notowała pewne interwencje, zarówno na linii bramkowej, jak i na przedpolu.
Prawdziwy punkt zwrotny tego starcia nadszedł w 60. minucie. Jedna z zawodniczek z Sosnowca (Świtała) w sposób całkowicie bezsensowny odkopnęła piłkę po gwizdku. Sędzia główna zawodów była bezlitosna – pokazała zawodniczce drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Od tego momentu polonistki grały z przewagą jednej zawodniczki, co dało im dodatkowy impuls do ataków. Swoich szans próbowały Daria Nowak, Hanna Skryhanava oraz Loreta Rogaciova, lecz wszystkie ich uderzenia padały łupem świetnie dysponowanej Korzekwy.
Apogeum emocji nastąpiło w samej końcówce. W 87. minucie rozpędzona Daria Nowak została sfaulowana w „szesnastce”, a arbiter bez wahania wskazała na wapno. Do rzutu karnego podeszła Karolina Majda. Strzał zawodniczki Polonii nie przyniósł jednak podwyższenia wyniku – bramkarka Czarnych idealnie wyczuła intencje strzelczyni i obroniła uderzenie. Mimo nerwowej końcówki, wynik spotkania nie uległ już zmianie i Polonia Środa ostatecznie pokonała Czarne II Sosnowiec 1:0.