Absolutny pogrom w pierwszym starciu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzyń! FC Barcelona nie dała najmniejszych szans Realowi Madryt, aplikując „Królewskim” aż sześć bramek w jaskini lwa. Prawdziwe show w tym prestiżowym starciu dała Ewa Pajor. Reprezentantka Polski ustrzeliła piękny dublet i poprowadziła „Dumę Katalonii” do okazałego zwycięstwa.
W środę, 25 marca 2026 roku o godzinie 18:45, oczy całej piłkarskiej Europy zwrócone były na Estadio Alfredo Di Stéfano. To właśnie tam, w ramach pierwszego meczu ćwierćfinałowego Ligi Mistrzyń, zmierzyły się ekipy Real Madrid CF oraz FC Barcelona. Oczekiwane z wypiekami na twarzy kobiece El Clásico przekształciło się w bezlitosny festiwal strzelecki, z którego ostatecznie zwycięsko wyszły przyjezdne, triumfując po pasjonującym meczu aż 6:2.
Błyskawiczny start „Dumy Katalonii” i grad goli do przerwy
Podopieczne trenera Pere Romeu narzuciły swoje warunki gry od pierwszego gwizdka. Wynik tego elektryzującego spotkania został otwarty już w 5. minucie. Akcję świetnym podaniem w pole karne napędziła Patri Guijarro, tam tor lotu piłki delikatnie zmieniła Alexia, a czujna Ewa Pajor błyskawicznie skierowała futbolówkę prosto do siatki. Zaledwie sześć minut później było już 2:0 dla gości. Po precyzyjnym dośrodkowaniu, z którym popisała się Vicky López, celnie głową uderzyła Esmee Brugts. Choć bramkarka gospodyń, Misa, rozpaczliwie interweniowała i zdołała wybić piłkę, ta ostatecznie i tak przekroczyła linię bramkową.
„Królewskie” próbowały odpowiedzieć na te dwa szybkie ciosy – Feller z ostrego kąta trafiła w boczną siatkę, a Lakrar główkowała nieznacznie nad poprzeczką. Chwilę później madrytki przed stratą kolejnego gola uchroniła Misa, świetnie broniąc w sytuacji sam na sam z Pajor. Jednak w okolicach trzydziestej minuty nadzieję w serca kibiców gospodarzy wlała Linda Caicedo. Kolumbijka wykorzystała swoją niezwykłą szybkość, urwała się Irene Paredes, sprytnym zwodem minęła bramkarkę Cata Coll i zdobyła bramkę kontaktową.
Radość w obozie Realu trwała jednak niezwykle krótko. Szybką odpowiedź zapewniła Claudia Pina, która dośrodkowała z rzutu rożnego prosto na głowę Irene Paredes. Hiszpańska defensorka potężnym testarazo (strzałem głową) zrehabilitowała się za wcześniejszy błąd, podwyższając wynik. Jeszcze przed gwizdkiem na przerwę Cata Coll bez problemów wyłapała uderzenie z dystansu autorstwa Sary Däbritz.
Aquest equip és pura ambició. 😤 pic.twitter.com/N87HBhUHa6
— FC Barcelona Femení (@FCBfemeni) March 25, 2026
Dobicie rywala
Początek drugiej odsłony to moment lepszej gry madrytek, napędzanych głównie przez niezwykle aktywną Lindę Caicedo. Gwiazda „Królewskich” posłała świetne podanie do Sary Däbritz, ale blok defensywny „Blaugrany” w porę zażegnał niebezpieczeństwo. Choć po przerwie tempo gry nieznacznie spadło, ekipa z Katalonii w pełni kontrolowała boiskowe wydarzenia, co udokumentowała w 56. minucie.
To właśnie wtedy świetnym, prostopadłym podaniem popisała się Clara Serrajordi, uruchamiając Ewę Pajor. Polska napastniczka nie zwykła marnować takich okazji – potężnym uderzeniem nie dała szans Misi, kompletując swojego dubleta. Gospodynie próbowały się odgryzać, ale Cata Coll znakomicie obroniła groźny strzał Feller. Zamiast gola dla Realu, kibice zobaczyli kolejne trafienie Barcelony. Graham Hansen popisała się idealnym dośrodkowaniem, a akcję pewnie wykończyła Vicky López.
Mimo beznadziejnej sytuacji, publiczność na Di Stéfano miała jeszcze jeden powód do zerwania się z miejsc. Fenomenalnym trafieniem na pocieszenie popisała się Linda Caicedo, która tym samym również zanotowała dublet w tym prestiżowym starciu. Ostatnie słowo należało jednak do dominujących tego wieczoru mistrzyń Hiszpanii. Nieuchwytna Graham wywalczyła „jedenastkę”, a rzut karny z zimną krwią na bramkę zamieniła Alexia Putellas, ustalając ostateczny wynik na 2:6.
Rewanżowe starcie ćwierćfinałowe, w którym Barcelona będzie bronić ogromnej zaliczki, zaplanowano na czwartek, 2 kwietnia o godzinie 18:45 na Camp Nou.