Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Faworytki wypuściły pewne zwycięstwo z „czerwoną latarnią” ligi w 93. minucie! Tczew uratował punkt

Faworytki wypuściły pewne zwycięstwo z „czerwoną latarnią” ligi w 93. minucie! Tczew uratował punkt

Drużyna z Tczewa sprawiła gigantyczną sensację na stadionie w Łodzi! Choć miejscowy zespół prowadził do przerwy różnicą dwóch bramek, zagraniczny zaciąg rywalek doprowadził do szalonego remisu rzutem na taśmę w doliczonym czasie gry. 


W sobotę (21.03) na łódzkim obiekcie rozegrano spotkanie w ramach 15. kolejki Ekstraligi. Zespół Grot SMS Łódź, prowadzony przez trenera Sebastiana Papisa, podejmował ligowego outsidera – Pogoń Dekpol Tczew. Wielu obserwatorów spodziewało się jednostronnego widowiska, jednak przyjezdne postawiły twarde warunki, a sam mecz zakończył się niespodziewanym podziałem punktów po remisie 3:3.

Początkowe fragmenty spotkania zwiastowały dominację miejscowych. Znakomitym strzałem popisała się Paulina Filipczak, jednak piłka uderzyła w poprzeczkę. Kilka chwil później worek z bramkami rozwiązała Zofia Pągowska, dając łodziankom upragnione prowadzenie. Grot SMS kontynuował ofensywę, co przyniosło efekt w 30. minucie. Wówczas drugie trafienie na swoje konto zapisała Zofia Pągowska, wykorzystując dogranie od Gabrieli Fresinger.

Wydawało się, że gospodynie w pełni kontrolują przebieg boiskowych wydarzeń, zwłaszcza gdy po raz kolejny uratowało rywalki obramowanie bramki – tym razem w poprzeczkę trafiła Zuzanna Miązek. Pogoń zdołała jednak odpowiedzieć za sprawą trafienia kontaktowego autorstwa Kanadyjki, Meghan Mckye. Radość tczewianek trwała zaledwie 4 minuty. Błyskawiczną ripostę wyprowadziła Paulina Filipczak, która po asyście Oliwii Bałdygi podwyższyła wynik na 3:1 przed przerwą.

Druga połowa przyniosła zupełnie inny obraz gry drużyny gości. Dziesięć minut po wznowieniu gry (w 55. minucie) Brazylijka Ana Clara Gomes Muniz znalazła drogę do siatki, pokonując bramkarkę łodzianek, Monikę Sowalską. Od tego momentu zawodniczki Pogoni zaciekle dążyły do wyrównania. Prawdziwy dramat ekipy trenera Papisa rozegrał się w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Wtedy to decydujący cios zadała japońska zawodniczka przyjezdnych Nanoka Iriguchi, ustalając ostateczny rezultat na 3:3.

Tym samym bramki dla przyjezdnych zdobyły wyłącznie piłkarki zagraniczne: Kanadyjka, Brazylijka oraz Japonka. Dla ekipy z Tczewa jest to dopiero drugi punkt wywalczony w obecnym sezonie.


Wnioski ze spotkania:

  • Brak koncentracji w końcówce: Zespół Grot SMS Łódź zagrał doskonałą pierwszą połowę, ale utrata dwóch bramek po przerwie (w tym jednej w doliczonym czasie) obnażyła problemy z utrzymaniem przewagi i stabilnością w defensywie.
  • Efekt nowej miotły biznesowej: Perspektywa wejścia do klubu nowego właściciela, Roberta Dobrzyckiego, najwyraźniej tchnęła nowego ducha w szatnię Pogoni Dekpol Tczew. Drużyna pokazała potężny charakter i wolę walki.
  • Zagraniczne wsparcie: Tczewianki zawdzięczają ten historyczny punkt doskonałej dyspozycji swoich zagranicznych piłkarek, które wzięły na siebie ciężar zdobywania bramek w najtrudniejszych momentach.

MVP Meczu:

Zofia Pągowska (Grot SMS Łódź) – mimo że jej zespół ostatecznie nie sięgnął po komplet punktów, to właśnie ona napędzała grę ofensywną łodzianek w pierwszej, dominującej połowie. Zdobycie dwóch bramek w początkowych 30 minutach spotkania udowadnia jej doskonały zmysł pod bramką przeciwnika i kluczową rolę w układance trenera Sebastiana Papisa.

Merry Piotrowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!