Po emocjach związanych ze zgrupowaniami reprezentacji narodowych, czas na powrót do ligowej rzeczywistości. Na hiszpańskich boiskach ponownie zamelduje się szesnaście zespołów najwyższej klasy rozgrywkowej. W walce o tytuł karty rozdaje jeden hegemon, za to na dnie tabeli szykuje się prawdziwa wojna o przetrwanie. Zapraszamy na przegląd sytuacji przed decydującą fazą sezonu!
W ten weekend, 14-15 marca, hiszpańska Liga F Moeve budzi się z dwutygodniowego letargu spowodowanego przerwą reprezentacyjną. Przed nami zmagania w ramach 22. kolejki spotkań. Kalendarz jest niezwykle napięty – drużyny rozegrają jeszcze trzy serie gier, zanim w kwietniu nastąpi kolejne okienko FIFA. Nadchodzący miesiąc będzie zresztą kluczowy, gdyż to właśnie wtedy zaplanowano półfinały Copa de la Reina oraz ćwierćfinały UEFA Women’s Champions League. Obecny moment to przysłowiowa cisza przed burzą i ostatnia prosta przed morderczym finiszem rozgrywek.
Hegemonia w Katalonii i bezpośrednie starcie o Ligę Mistrzyń
Na samym szczycie tabeli niepodzielnie króluje FC Barcelona. Kataloński zespół zgromadził imponujące 60 punktów, notując w dotychczasowych dwudziestu jeden kolejkach zaledwie jedną porażkę. Liderki wypracowały sobie potężną, 10-punktową zaliczkę nad wiceliderem.
Za plecami „Dumy Katalonii” trwa zażarta walka o europejskie puchary. Drugą lokatę zajmuje Real Madrid CF, który ma zaledwie 3 punkty przewagi nad trzecią w stawce Real Sociedad. Los chciał, że to właśnie te dwie ekipy skrzyżują rękawice w absolutnym hicie tej kolejki, a stawką będą bezcenne punkty przybliżające do upragnionej Ligi Mistrzyń.
Tuż za podium, na 4. miejscu plasuje się Costa Adeje Tenerife, które zgromadziło 36 punktów – dokładnie tyle samo, co rozgrywająca świetny sezon Sevilla FC. Sytuacja komplikuje się dla Atlético de Madrid. Zespół ze stolicy zajmuje obecnie 6. pozycję z dorobkiem 32 punktów i traci już 15 punktów do miejsc premiowanych grą w Europie.
Tłok w środku stawki
Niesamowicie ciekawie prezentuje się środek tabeli, gdzie cztery zespoły dzieli różnica zaledwie jednego punktu. Co więcej, los sprawił, że w nadchodzący weekend drużyny te zagrają między sobą!
- Madrid CFF (7. miejsce, 30 punktów) pod wodzą trenera Sáncheza Very uda się na trudny wyjazd na obiekt Lezama, by zmierzyć się z Athletic Club (10. miejsce, 29 punktów).
- Drugą parę tworzą ekipy posiadające na koncie po 29 punktów: FC Badalona Women oraz Granada CF.
- Drużyna z Badalony plasuje się wyżej (8. pozycja) wyłącznie dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu, a już w marcu powalczy w półfinale Copa de la Reina.
- Z kolei ekipa z Granady (9. lokata) imponuje formą, mając na koncie tylko jedną porażkę w 2026 roku.
Dramatyczna walka o ligowy byt
Spokojny sen mogą mieć na razie piłkarki Deportivo Abanca (23 punkty) oraz RCD Espanyol (21 punktów), które powoli pieczętują swoje utrzymanie w lidze.
Powody do niepokoju ma za to SD Eibar. Zespół ten zaliczył koszmarną serię sześciu porażek z rzędu, przez co osunął się na 13. pozycję. Mając na koncie 17 punktów, ich przewaga nad strefą spadkową stopniała do 8 punktów.
Prawdziwy dramat rozgrywa się jednak na samym dnie tabeli, gdzie o życie walczą trzy kluby:
- DUX Logroño: Obecnie na ostatnim bezpiecznym miejscu z dorobkiem 10 punktów.
- Alhama CF ElPozo: Strefa spadkowa, zaledwie 9 punktów na koncie. Drużyna z Murcji czeka na ligowe zwycięstwo od… 5 października (czyli od pięciu miesięcy!).
- Levante UD: Zamykająca tabelę „czerwona latarnia” z dorobkiem 8 punktów, która jednak wciąż ma matematyczne szanse i nie składa broni w walce o utrzymanie.