Dramatyczne kulisy turnieju o mistrzostwo kontynentu. Zawodniczki, które odważyły się na milczący protest na murawie, nie wrócą do swojej ojczyzny z obawy o własne bezpieczeństwo. Australijskie służby przeprowadziły błyskawiczną ewakuację z hotelu, a w sprawę zaangażowały się najwyższe władze państwowe i międzynarodowe postaci. Poznajcie szczegóły tej bezprecedensowej sytuacji.
Wizy humanitarne zamiast powrotu do kraju
Decyzją australijskiego rządu siedem reprezentantek Iranu oficjalnie otrzymało wizy humanitarne, gwarantujące im stałą ochronę (azyl polityczny) oraz prawo do życia, pracy i nauki na kontynencie. Zawodniczki, które zdecydowały się na ten krok, to mi. Fatemeh Pasandideh, Zahra Ghanbari, Zahra Sarbali, Atefeh Ramazanzadeh oraz Mona Hamoudi. Dokumenty zostały ostatecznie zatwierdzone we wtorek około godziny 01:30 czasu lokalnego (15:30 GMT w poniedziałek) przez australijskiego ministra ds. imigracji i spraw wewnętrznych, Tony’ego Burke’a.
Co najmniej 5 irańskich 🇮🇷 piłkarek odłączyło się od drużyny i poprosiło o azyl w Australii 🇦🇺, gdzie rozgrywały mecze Pucharu Azji. Azyl został im już przyznany – na zdjęciu stoją wraz z australijskim ministrem spraw wewnętrznych.
A co z pozostałymi zawodniczkami? 🧵1/6 pic.twitter.com/fVFYkSY35A— Michał Banasiak (@BanasiakMich) March 10, 2026
Milczący protest, który wywołał burzę
Punktem zapalnym całej sytuacji był pierwszy mecz drużyny w ramach Pucharu Azji AFC, w którym zespół mierzył się z Koreą Południową. To właśnie wtedy piłkarki zbojkotowały odśpiewanie narodowego hymnu. Gest ten spotkał się z furią irańskich środowisk konserwatywnych, które otwarcie nazywały zawodniczki zdrajczyniami i domagały się wyciągnięcia wobec nich surowych konsekwencji. Choć w kolejnych spotkaniach – przeciwko Australii oraz w niedzielnym meczu w Brisbane przeciwko Filipinom – zespół już odśpiewał hymn, obserwatorzy i kibice na trybunach, tacy jak chociażby uczestnicząca w meczach Naz Safavi, wskazywali, że wymuszono to na nich poprzez ogromną presję ze strony towarzyszących kadrze urzędników państwowych.
Tajny plan ewakuacji i policyjna eskorta
Sama akcja oddzielenia pięciu zawodniczek od reszty zespołu przebiegła niezwykle dynamicznie. Jak poinformowano, w poniedziałek opuściły one potajemnie swój hotel i zostały eskortowane przez australijską policję w bezpieczne, utajnione miejsce. Stało się to dosłownie na chwilę przed tym, jak zaniepokojeni oficjele z ramienia państwa rozpoczęli nerwowe poszukiwania buntowniczek w hotelowych korytarzach.
Jak informuje @Eri1806 w sumie azyl przyznano 7 piłkarkom i jednej członkini sztabu szkoleniowego.
A całą historię i jej szeroki kontekst opisuję tutaj:https://t.co/x6nIWcLsF1
— Michał Banasiak (@BanasiakMich) March 10, 2026
Zablokowany autokar i interwencja… Donalda Trumpa
Pozostała część drużyny, na czele z menedżerką Marziyeh Jafari, została przetransportowana na lotnisko Gold Coast, skąd we wtorkowy wieczór miała udać się do Sydney, by stamtąd ruszyć w drogę powrotną. Wyjazd autokaru próbowali jednak zablokować lokalni aktywiści, którzy kładli się na jezdni, starając się nakłonić resztę kadry do pozostania w Australii. Władze podkreślają, że propozycja azylu jest wciąż otwarta dla pozostałych piłkarek, jednak – jak zauważył były kapitan męskiej reprezentacji Australii i działacz na rzecz praw człowieka Craig Foster – wiele z nich najzwyczajniej w świecie obawia się o los swoich rodzin pozostawionych w kraju.
Sprawa nabrała również szerokiego echa międzynarodowego. W sytuację włączył się prezydent USA Donald Trump, który za pośrednictwem platformy Truth Social początkowo groził interwencją amerykańską, jeśli Australia nie udzieli kobietom azylu, a ostatecznie poinformował o swojej rozmowie z premierem Australii, Anthonym Albanese, chwaląc jego szybką i zdecydowaną reakcję w tej niezwykle delikatnej kwestii dyplomatycznej.