Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » [TKF przy kawie] Dlaczego Portland Thorns i Seattle Reign tak bardzo się nie lubią?

[TKF przy kawie] Dlaczego Portland Thorns i Seattle Reign tak bardzo się nie lubią?

W kobiecej piłce w Stanach Zjednoczonych niewiele jest rywalizacji, które budzą tak silne emocje jak starcia Portland Thorns i Seattle Reign. W lidze NWSL ten pojedynek uchodzi za najstarszy i najbardziej intensywny. Nazywany jest Cascadia Rivalry – i podobnie jak w przypadku męskich klubów z północno-zachodniego wybrzeża USA, nie chodzi tylko o sport. To starcie miast, kibiców i całej piłkarskiej tożsamości regionu.

Geografia, która tworzy wroga

Portland i Seattle dzieli zaledwie kilka godzin jazdy autostradą Interstate 5. Ta bliskość od dziesięcioleci buduje naturalną sportową rywalizację między miastami. W sporcie często mówi się, że największym wrogiem jest ten, który mieszka najbliżej – i dokładnie tak jest w przypadku tych drużyn. Kibice z Oregonu i stanu Waszyngton walczą o symboliczne panowanie nad całym regionem Cascadii. To rywalizacja przypominająca relację między rodzeństwem: bliskość sprawia, że emocje są jeszcze silniejsze.

Rywale jeszcze zanim się spotkali

Co ciekawe, napięcie między Portland i Seattle pojawiło się jeszcze zanim drużyny kobiet zagrały ze sobą pierwszy mecz w NWSL. W regionie Północno-Zachodniego Pacyfiku rywalizacja piłkarska istnieje od lat 70., kiedy w lidze NASL walczyły ze sobą Seattle Sounders i Portland Timbers. Gdy powstała liga NWSL w 2013 roku, niemal naturalne było, że kobiece drużyny przejmą tę historię. Pierwszy mecz Thorns i Reign w kwietniu 2013 roku – wygrany przez Portland 2:1 – tylko potwierdził, że emocje są prawdziwe.

Sportowa wojna o dominację

Jednym z powodów, dla których ta rywalizacja jest tak intensywna, jest fakt, że obie drużyny niemal od początku należą do ligowej czołówki. Portland Thorns regularnie walczą o mistrzostwo NWSL, a Seattle Reign przez lata należał do najgroźniejszych rywali w lidze. W wielu sezonach spotkania tych zespołów miały realny wpływ na walkę o tytuł. To nie jest więc tylko lokalny pojedynek – często są to mecze, które decydują o układzie sił w całej lidze.

Ikony, które podsycały ogień

Każda wielka rywalizacja potrzebuje bohaterów i antagonistów. W Cascadia Rivalry takimi postaciami były między innymi Christine Sinclair z Portland oraz Jess Fishlock z Seattle. Sinclair wielokrotnie otwarcie mówiła o swojej niechęci do rywalek z północy, a po zdobyciu mistrzostwa w 2022 roku rzuciła w kierunku Seattle słynne już zdanie zakończone wulgarnym „…Seattle”. Z drugiej strony Fishlock nigdy nie ukrywała swoich emocji, przyznając wprost, że „nienawidzi Portland”. Takie słowa tylko wzmacniają atmosferę wokół tych spotkań.

Kibice, którzy nie zapominają

Rywalizacja Thorns i Reign nie kończy się na boisku. Kibice Portland – zwłaszcza słynna grupa Rose City Riveters – tworzą jedną z najbardziej fanatycznych atmosfer w kobiecym futbolu. Mecze przeciwko Seattle przyciągają tysiące widzów i często należą do najlepiej oglądanych spotkań w lidze. Dla wielu fanów nie jest to po prostu kolejny mecz sezonu. To wydarzenie, które decyduje o lokalnej dumie.

Rywalizacja, która definiuje ligę

Dlatego właśnie Cascadia Rivalry jest czymś więcej niż zwykłym starciem dwóch drużyn. To połączenie historii regionu, sportowych ambicji i osobistych emocji zawodniczek oraz kibiców. W NWSL niewiele jest pojedynków, które niosą ze sobą tak duży ładunek emocjonalny. I wszystko wskazuje na to, że Portland Thorns i Seattle Reign jeszcze przez wiele lat będą pisać kolejne rozdziały tej piłkarskiej wojny na północno-zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.

Maja Wójcik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!